Ekspres ciśnieniowy to cały czas jeszcze zbyt duży wydatek, żeby mógł gościć w każdym domu. Na szczęście istnieje inny sposób na wydobycie aromatycznego i głębokiego smaku kawy. Po drugiej stronie zaawansowanej techniki zawsze pozostaje poczciwa i romantyczna kafetiera. Nowością na rynku jest grubomielona kawa illy MOKA, przygotowana specjalnie do parzenia w klasycznym czajniczku, powszechnie nazywanym włoskim ekspresem.

Moka to określenie wywodzące się z Włoch i oznacza rodzaj zaparzaczy do kawy, które wyglądem przypominają filigranowe dzbanuszki. Najczęściej wykonane są ze stali, aluminium, bądź szkła. Te charakterystyczne imbryki pozwalają w szybki i nieskomplikowany sposób przygotować głęboki i intensywny napar z kawy. Cały sekret kawy tkwi w sposobie mielenia jej ziaren. Zazwyczaj kawa mielona jest zbyt drobno, przez co osad przedostaje się do naparu i powoduje jej mniejszą przejrzystość. Specjaliści z ILLY odkryli tajemnicę mielenia ziaren i tak powstała grubomielona ILLY MOKA, wyrafinowana, słodkawa kawa o zapachu czekolady, świeżo pieczonego chleba i miodu. A jednocześnie zachowana została tak dobrze znana mieszanka ILLY – połączenie najlepszych gatunków kawy Arabica.

Dlaczego MOKA może być ciekawą alternatywą dla kawy z ekspresu ciśnieniowego (kawę rozpuszczalną wykluczamy z tej konkurencji z oczywistych względów)?

Otóż kawa przygotowywana w kafetierze parzona jest pod mniejszym ciśnieniem, nigdy nieprzekraczającym 2 barów, za to jest mocniej wygotowywana. Dzięki szybkiemu przepływowi wody napar w czajniczku nie zawiera szkodliwych substancji, które wydobywają się z kawy podczas dłuższego zaparzania (choćby w ekspresie przelewowym). To szczególnie ważne dla osób z problemami żołądkowymi, jak i dla osób gotujących według kuchni pięciu przemian. Kawa przyrządzona we włoskim ekspresie jest głęboko aromatyczna, jednocześnie lekka, aksamitna o delikatnym smaku.

Jak przygotować ILLY MOKA w kaferierze?

Klasyczna kafeteria składa się z trzech elementów: dolnego zbiorniczka na wodę, środkowego pojemnika z sitkiem oraz górnego dzbanuszka na zaparzoną kawę. Wlewamy wodę do najniższego pojemnika, następnie wsypujemy ILLY MOKA do zbiornika z siteczkiem i dołączamy dzbanek na napar kawowy. Tak przygotowany imbryk stawiamy na małym ogniu na kuchence. Kawa będzie gotowa, jak tylko woda z dolnego zbiorniczka pod wpływem ciśnienia nagromadzonej wewnątrz pary przepłynie przez sitko z kawą i wypłynie w górnym dzbanuszku. Należy też pamiętać o zachowaniu odpowiedniego czasu przygotowywania, bowiem delikatnie zmielone ziarenka łatwo jest spalić, co smakosze i znawcy uważają to największy występek przeciwko wysublimowanej sztuce parzenia tego szlachetnego napoju. Cudowną zaletą ILLY MOKA włoskich ekspresów jest możliwość podania przygotowanej kawy bezpośrednio do filiżanek.

Dla początkujących pasjonatów tego najstarszego sposobu parzenia kawy ILLY umieściło małą ściągawkę na puszce.

W Polsce moka, mimo iż jest to jeden z najprostszych sposobów parzenia kawy nie jest tak mocno rozpowszechniona. Może właśnie za sprawą nowej ILLY MOKA, przeznaczonej specjalnie do kafetiery warto przekonać się do tego tak popularnego we Włoszech sposobu parzenia kawy i choć na krótką chwilę przybliżyć się i zasmakować prawdziwego śródziemnomorskiego klimatu.

Na jednej takiej stronce tutaj napisali o jakijś tam bieliźnie itp … nie wiem czy się zgadzamz nimi ale myślę, że ok.

Trudno wyobrazić sobie kuchnię bez pomidorów. O włoskiej czy hiszpańskiej moglibyśmy wręcz zapomnieć. Ale nawet nasza, rodzima, polska kuchnia nie istnieje bez pomidorów. Nie sposób przecież wyobrazić sobie menu bez ulubionej zupy pomidorowej, albo frytek bez keczupu. Pomidory nie tylko nadają specyficznego smaku potrawom, ale także poprawiają koloryt kompozycji na talerzu. Ale to nie wszystko. To popularne warzywo to przede wszystkim gwarant naszego zdrowia.

Amo pomodori…

Pomidory przybyły do Polski wraz z włoszczyzną z dworu królowej Bony. Tam przywędrowały aż z Ameryki Południowej. To właśnie stamtąd, z języka Azteków pochodzi określenie pomidora – tomatl – przejęte przez wiele języków europejskich. Polskie słowo pomidor pochodzi z języka włoskiego i oznacza złote jabłka. Jeszcze w dziewiętnastym wieku krzaki pomidorów uważane były za rośliny ozdobne, a owoce za trujące. Kiedy tylko Europejczycy odważyli się spróbować „złotych jabłek”, Francuzi bardzo szybko przypisali im właściwości afrodyzjakalne i przemianowali na „jabłka miłości”.

Co Pan może, Panie Pomidorze?

Niezależnie od tego „niesprawdzalnego” działania, pomidory mają nam wiele do zaoferowania. Są niskokaloryczne i doskonale poprawiają trawienie. Pachnące czerwone kule to prawdziwa bomba witaminowa. Zawierają przede wszystkim wiele witamin z grup A, B i C, a także mnóstwo potasu i żelaza. Ale najważniejsze są nienasycone kwasy tłuszczowe i pektyna, które odpowiadają za obniżenie cholesterolu w naszym organizmie. Ale to nie wszystko. Istotną substancją jest także likopen, który odpowiada za piękny kolor pomidora. Likopen posiada przede wszystkim niezwykłą moc zapobiegania jednej z najczęściej pojawiających się odmian nowotworu u mężczyzn – raka prostaty. Aby zwiększyć przyswajalność likopenu zaleca się spożywanie pomidorów wraz z tłuszczami, na przykład po podgrzaniu z oliwą, albo w postaci przecieru lub keczupu. Pomidor to jednak nie tylko zdrowy kąsek. Ze względu na dużą zawartość kwasów cytrynowego, jabłkowego i szczawiowego często wykorzystywany jest także w kosmetyce (w nutrikosmetykach).

Chemia w tomacie

Sosy, przeciery pomidorowe i potrawki – to wszystko może być prostą receptą na unikanie raka, miażdżycy i innych chorób cywilizacyjnych. Zaskakujące jest, że to właśnie przetworzone pomidory mają dużo lepsze działanie, niż świeże. Czy to jednak oznacza, że keczup jest dla nas zdrowszy, niż naturalne warzywa? Otóż tylko warunkowo.

Nie zapominajmy, że w keczupach, gotowych sosach i wysoko przetwarzanych koncentratach znajduje się mnóstwo szkodliwych dla nas składników. Stabilizatory smaku, konserwanty, barwniki i inne substancje, pod którymi kryją się związki chemiczne, takie jak dwutlenek siarki, siarczan sodu czy benzoesan potasu. To niestety codzienność wśród keczupów, przecierów i innych składników naszych pozornie zdrowych dań.

Zagraj w pomidora

Cóż więc nam pozostaje? Czyżby samodzielne przetwarzanie świeżych pomidorów? Zakładając, że mielibyśmy na to czas i ochotę, to wciąż chyba nienajlepszy pomysł. Dlaczego? Wystarczy powąchać dostępne teraz na rynku pomidory – nowalijki. Szklarniowe pomidory po prostu nie pachną. Ale najgorsze jest to, że również nie smakują. Nie mają nieprzyjemnego smaku – po prostu nie mają go wcale. I tak naszprycowane chemicznymi składnikami mającymi na celu zapewnienie szybkiego wzrostu roślin nie są dla nas ani smaczne, ani zdrowe. Czy istnieje więc rozsądne wyjście z sytuacji?

Cirio w puszce

Jest nim z pewnością sięgnięcie po nisko przetworzone pomidory. Są one zbierane w momencie, kiedy mają najwięcej witamin i innych składników odżywczych. Dzięki temu pozostają zdrowe i pachnące. Nam z kolei oszczędzają czas, który przy świeżych pomidorach obowiązkowo trzeba przeznaczyć na sparzanie, blanszowanie, siekanie i przecieranie. Warto zwrócić uwagę na jakość kupowanych przez nas przetworów. Wybierajmy te produkty, które nie są konserwowane chemicznie, ale co najwyżej doprawiane kwaskiem cytrynowym. Takim przykładem są chociażby produkty należące do renomowanej włoskiej firmy CIRIO. Od ponad 150 lat firma ta dostarcza włoskich, aromatycznych pomidorów w różnej postaci – od krojonych do przecieranych. Pomidory CIRIO to doskonała alternatywa na pojawiające się na rynku wczesną wiosną nafaszerowane chemią niesmaczne pomidory.

CIRIO - pomidory krojone - około 4,5 - 5zł
CIRIO - pomidory całe, bez skórki - około 4,5 - 5zł
CIRIO sos - passata rustica - około 6zł

 

Na dworze coraz zimniej, pogoda zmienia się dość szybko, ciągły deszcz, wiatr, niedługo także i śnieg. To wszystko nie wpływa dobrze na zdrowie naszych włosów. Więc co robić? Przede wszystkim szampon i odżywka (ale do wmasowywania) to podstawa. Oczywiście musimy dobrać odpowiednio do naszego typu włosów. Parasol w czasie deszczu także jest wskazany. No i najważniejsze, zawsze dobrze musimy wysuszyć włosy przed wyjściem. I uwaga! Suszarka jest ostatecznośią, włosy są zdrowsze gdy wyschną same (czas schnięcia włosów w temperaturze pokojowej to około 4 godziny). Dopiero gdy nie mamy wyjścia śięgnijmy po suszarkę. Na koniec warto wspomnieć by każda z nas zainteresowała się przyjmowaniem odpowiednich witamin, które odżywią nasze włosy “od wewnątrz”.

  • Styliści mody
  • Wizaż i stylizacja
  • Kosmetyki kolorowe

Czas docenić rzodkiewki

7 sierpień, 2007

Chrupiące i pikantne, doskonale poprawiają smak sałatek, twarożku i majonezowych sosów. Warto po nie sięgnąć z kilku powodów: dużej zawartości witaminy C i wielu pierwiastków mineralnych; ale również - niewielkiej liczby kalorii (100g ma ok. 14kcal) oraz wpływu rzodkiewek na zmysły. Wszak uchodzą za jeden z silniej działających afrodyzjaków.